RSS
 

Archiwum - Luty, 2014

Ale siara, cd.

24 lut

Napisałam do jednej z tych pań, co to nie przyszłam na dyżur. Siedzę i czekam na odpowiedź jak na wyrok. Odkryłam bowiem,  że nie już w ogóle zajęć na polonie!  A tymczasem moja siostra chyba właśnie wraca do domu po śnie u przyjaciółki. Ja mam zajęcia dopiero na 11.30, bo nie mogłam iść na w-f. Jaki opis życia. Tak się boję tej odpowiedzi. Tak się boję zawsze tego typu skutków nieogarniania, że przestaję myśleć trzeźwo, tak strasznie mi głupio. Ile razy miałam podobną sytuację! Ten stres… o dziwo w podstawówce chyba częściej niż teraz. Tam kazali na co drugie zajęcia coś przynieść, coś zrobić w domu… wciąż się bałam, ze znów nie wzięłam jakiegoś kartonu na plastykę, wciąż musiałam chodzić w skarpetkach, bo zapominałam kapci… Teraz już wiem, że ja tak nie przeżyję w rodzinie i w pracy. Mnie zawsze chronił klosz mamy i taty, klosz niewinnego łzawego spojrzenia, ale potem już nikt mi niczego nie wybaczy. Na uczelni też do tej pory pozwalano mi na bardzo dużo. Przecież co za genialny system! Nie musisz brać podpisu teraz, możesz za rok, możesz wybrać OGUN, możesz umawiać się indywidualnie na niektóre zaliczenia, jak cię nie ma na zajęciach, idziesz na dyżur i odrabiasz, nikogo to nie dziwi (choć w zeszłym roku pani od staropolski powiedziała, że jestem wprawdzie bystra czy coś, ale mniej ogarniętej osoby nigdy nie widziała).

Och – muszę pamiętać o złapaniu pana od ADL-u i spytania, co z moją oceną… podobnie z informacją naukową, której profesor chyba mnie unika, poważnie. Wiem, że napisałam głupoty na zaliczeniu, ale chyba nie aż takie… I pamiętać o zrobieniu pracy na pedagogiczne aspekty warsztatu lektora, bo uparłam się, nie wiem czemu, że chcę 5. Muszę zrobić plan pierwszych zajęć z języka polskiego jako obcego, plus źródła, z których będziemy korzystać. Fajne zadanie. I praca na OGUN.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wokół, wokół, w środku, nigdzie.

23 lut

To jest ta chwila, kiedy już nie ma wody w gruczołach łzowych, nie ma świergotliwej maszynki w głowie, a jest czysta mechanika – zegary odmierzają czas, palce naciskają klawisze lub ściskają pióro i skrobią po papierze, nogi chodzą, usta mówią. To ta chwila, gdy teoria się wyczerpała i sama zagryzła, więc od słów się skacze do czynów jak do ostatniego wagonu uciekającego pociągu…

Nie, to nie żarcik, tak jest naprawdę, może poza samym początkiem…

Wystukam teraz, co muszę zrobić, o czym muszę pamiętać:

Poniedziałek – napisać do faceta od romantyzmu, na kiedy ta wreszcie rozmowa, czy we wtorek, czy w środę. Hej, przecież tylko we wtorek! Ale opcja. Tylko we wtorek o 16, ew. środa rano, muszę spytać mamę, kiedy jedziemy na nasz mały wyjazd. No to tylko wtorek. A jak nie, to przyszły tydzień.

- zanieść podanie do pani od łaciny,

- zdobyć książki do przeczytania na wtorek z WOK-u i z Platona i na rozmowę romantyczną; oddać niepotrzebne zaległe,

- przeczytać wszytko na WOK i na romantyzm, o ile romantyzm we wtorek,

- niby przejrzeć ten program z mechanizmów uczenia się.

Wtorek – zanieść podanie do pań od WOK-u i od GOJP-u II,

- iść na horro-dyżur do pani z zeszłorocznego OGUN-u. – 13.30 -15, s. 101…

- iść na horro-dyżur II do pani od tego… no! od czegośtam o języku! 15.00, sala niewiadoma! Nie wiem, co robić, co za horror… będzie trzeba jeszcze we wtorek poszukać, napisać się zbyt boję! Na żywo będzie łatwiej powiedzieć: ,,O, pani! Wybacz.”

To już koniec spraw.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ale siara.

20 lut

Nie poszłam na dwa dyżury, na które zobowiązałam się przyjść. Nie wiem, co robić. Po prostu zapomniałam. Jednak nie jestem ogarnięta. Nie wiem, czy pisać do tych pań profesor, czy po prostu przyjść na kolejny dyżur. Martwię się tym, bo to w mojej sprawie, a tak to zawaliłam, jakby mi nie zależało i jakbym tych pań nie szanowała. Nie wiem. Co teraz? Chyba po prostu pójdę, tak się boję! Ale już trochę się uspokoiłam, pisząc. Muszę znaleźć kolejne terminy i przyjść! A tymczasem lecę na jedyny wykład czwartkowy, mam nadzieje, ze da się na niego nie chodzić, bo jak znajdę pracę, to nie będę miała jak.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Praca? Praca…? Praca?!

15 lut

A jednak! Prawie postanowione, że poszukam na poważnie pracy! W sensie, że się będę szlajać po barach, po sklepach z moim cv i mówić: ,,O, dobrzy ludzie, wspomóżcie pracą i GODNYM ZAROBKIEM!” Prawie, bo jeszcze muszę przekonać przynajmniej jedną osobę, że to dobry pomysł. Chcę zarobić tak z 500-1000 miesięcznie na razie. Czego nie wydam na chrupki, czekoladę i książki z antykwariatu, to odłożę. Na pewno coś znajdę. Mało to wolnych stanowisk dla biednych studentów? No muszę już (ja jestem drugą osobą do przekonania). Muszę, bo nigdy nie zacznę. Mogłabym korków też udzielać, ale wciąż się czuję niekompetentna. Najbardziej jeśli już to… z chemii i matematyki, bo tam trzeba umieć od do.

Skończyłam też wreszcie ,,Zamek kaniowski”, teraz zostało mi jeszcze kilka romantycznych pozycji do uzupełnienia i jeszcze ta praca na OGUN…

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ogarniaj, dziecino, bo chęci zginą.

12 lut

No. To teraz jest sobie nowy dzień. Wstałam o pięknej 14. O 18.30 dziś warsztaty. W nocy słuchałam dla rozrywki audioboka ,,Wierna rzeka” i dziergałam na drutach. Dla rozrywki, bo dla uczelni i wiedzy powinnam czytać „Zamek kaniowski” albo takie coś o Mickiewiczu.

I jest nowy dzień. I jest środa. I jeszcze czwartek, piątek, sobota i niedziela i będzie nowy semestr, a ja wciąż nie wszystko zrobiłam i wciąż nie wiem, jak z tą pracą. Muszę już zacząć pracować, choć odczuwam to jako głęboki gwałt sobie zadany. Ja bym chciała pracować czytając i pisząc, to przecież też praca i też wymaga wysiłku, zwłaszcza jak chce się odkryć coś nowego w literaturze. No ale muszę móc przeżyć w razie czego, no i mama od dawna robiła aluzje. Trzeba coś znaleźć. Będę miała w tym semestrze mnóstwo wolnego. Mogłabym w tym czasie pisać prace i ćwiczyć warsztat czy to prozatorski, czy poetycki, ale ja siebie znam i wiem, że nic mnie nie zmusi do organizacji czasu na tyle, żeby o właściwej porze wyłączyć literaki. Przez jakiś czas dzień w dzień ćwiczyłam rymowanie (wiem, że to brzmi okropnie, ale wbrew pozorom to nie szkodzi, a pomaga w naturalności i świadomym stosowaniu różnych środków). Może w tym wszystkim też wykroję sobie na to czas. No i czytanie! Przecież bez tego to jakaś porażka. O wiele za mało czytam.

Zatem co dziś? Dziś? Dziś… dziś trzeba się umyć (…), a potem zostanie zaledwie półtorej godziny! Nie wiem, kto prowadzi dziś zajęcia, to zrobię może z jedną pracę domową i wezmę coś gdyby był ktoś inny. To już mam plan, co dziś. Jak zostanie czas (nie zostanie), to czytanie „Zamku kaniowskiego” tragicznego…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Radość życia.

11 lut

W sensie – największa radość w życiu stała się udziałem nowoogarniającej osoby.

Jaka to seria powodów radości?

Umówiła się na dyżury.

ZAPŁACIŁA ZA SPECJALIZACJĘ.

Wydrukowała i dostarczyła podanie o rezygnację z zeszłosemestrowego w-fu.

Dopytała się, co ma robić w innych sprawach.

Była na dyżurze z GOJPu i dostała nic nie znaczącą 4+ za zaległą kartkówkę (i tak jedyne, co się liczy to zal.).

Pozapisywała się na zajęcia na przyszły semestr.

A przede wszystkim – lepiej jej się rozmawia z bardzo ważną osobą.

Musi jeszcze spytać o psychologię, gdzie facet ma wpisać ocenę. I pamiętać o wykładzie z GOJPu I i o podaniach o przenosinach do grup z WOKu i z GOJPu II i ewentualnie z łaciny i zanieść indeks WSZĘDZIE po wpisy zaległe setne tysiąclecie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Krytyczny moment.

07 lut

Teraz tak:

Kiedy rejestracja na w-f? Na wspinaczkę od 21 dziś. Ale tylko pływanie jednak wchodzi w grę.

Na co trzeba się zapisać z minimum polonistycznego? Wprowadzenie do językoznawstwa diachronicznego, Wiedza o kulturze.

Z redaktorskiej? – wprow. do edytorstwa i hist. lit. pieknej.

Z glotto? Emisja głosu i techniki mowy i to, na czym nie byłam.

 

Teraz mniej więcej się pozapisywałam, tylko dwie rzeczy nie grają: Trzy:

Gojp ćw trzeba w usosie przełożyć, trzeba spytać o tę emisję i trzeba spytać o psychologię, bo ją niechcący zaliczyłam już w tym semestrze.

No i teraz trzeba wszystko poustawiać jak należy, to straszne.

Udało się zapisać na emisję, mdleję. Została psychologia do dowyjaśnienia. I w-f.

Środa, s. B, 9.45-11.15 – w tej sali będzie profesor od WZL, od którego chcę wpis.

Piątek, s. 37, 13.15-14.45 – prof. od leksykografii.

TERAZ muszę pamiętać przede wszystkim o dyżurze 10.02, 13.00, pok. 34 i o programie dla cudzoziemców i o podpytaniu o WSZYSTKO w sekretariacie, i o informacji naukowej, a więc o BUW-ie i akwarium, i o czytaniu nadal tekstów romantycznych. To na najbliższe dni.

Potem o pisaniu pracy na ogun i całej reszcie.

No i chcę pracę, mam nawet już CV i list motywacyjny. Ale to wszystko ogarnąć?

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sesyja i co z nią począć?

01 lut

Tak, to już teraz, początek sesyi. Muszę ogarnąć wszystkie terminy, żeby zdążyć na czas i nie umrzeć w boleściach. Cóż to za terminy, zapytacie. A oto i one:

Od 7.02 od 21 będę mogła rejestrować się na zajęcia na przyszły semestr z dwóch specjalizacji i z minimum polonistycznego.

6.02 albo któregoś (zależy od wykładowcy) rozmowa romantyczna, czytaj kolokwium. Już wiem. 6.02, 15.20.

3.02  - dyżur z pedagogicznych aspektów warsztatu lektora 15-16, s. 09.

Trza jeszcze oddać pracę na ten… na informację naukową. Jak najszybciej.

I pracę na ogun z zeszłorocznego św. Tomasza.

Trzeba skontaktować się z wykładowcą od gojpu, co z zaliczeniem! Ale spotkanie to chyba dopiero w sesji poprawkowej. Ale tego się boję!

I praca na język polski jako cośtam, program nauczania.

I iść do ćwiczeniowicy od gojpu. 4.02, godz. 14.30-15.30, pok. 34

I spytać w sekretariacie, co z psychologią dla nauczycieli.

I pozapisywać się na przedmioty z przyszłych specjalizacji, np. na emisję głosu i ogarnąć wykład z GOJP I.

I iść na dyżur z łaciny.

I skontaktować się z facetem od ADL.

I ze wszystkimi właściwie, od których nie mam oceny (gr. funkcj-konstr, j. pol. jako obcy i cała reszta.)

I podanie o rezygnację z w-fu.

I pozałatwiać wszystkie podpisy na kartę egzaminacyjną (znaleźć ją!) i do indeksu. To nie będzie akurat tragedia.

I przeczytać rzeczy na romantyzm po feriach.

I TEN – I ZAPŁACIĆ ZA SPECJALIZACJĘ.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii