RSS
 

Archiwum - Listopad, 2014

Erasmus?

28 lis

No bo chodzi o to, czy ja mogę wyjechać na pół roku akademickiego i zostawić tu chłopaka, czy nie mogę? Ja jestem kaleka emocjonalna chyba, skoro ja się zastanawiam na głos, ale co począć, jak się złamałam?

No dobra. Pytanie zostało postawione. Teraz mogę przejść do innego rodzaju konkretów. Konkrety te o takie są: o takie: no o takie: a żeby nie przedłużać, to takie: no bo… dziś piątek. Dziś jest piątek. No i piątek, tak? Tak. No i jutro sobota. A pojutrze niedziela.

No i dziś sobie mam czas. Po prostu czas. Dużo czasu. Aż do nocy. I aż dwa ciekawe wydarzenia. Jedno z nich to takie, że tam będą aktorzy czytać wiersze Gałczyńskiego. I na to chyba pójdę. Sama? Chyba sama. Nikt nie popiera wróbelka. Spytałam na fejsbuku, kto ze mną pójdzie, ale nikt się nie zgłosił.

No i co dalej? No i dalej, że może nawet ja nie pójdę. Bo może wolę sobie popracować nad czymś w domu (na razie jestem w piwnicy polonistycznej). No i co? No i nic. I ten. I jeszcze mam dużo do zrobienia. I dużo do kupienia, ale nie mam kasy na razie, bo wszystko za korki wydałam na bieżąco, a za moją pracę dorywczą jeszcze nie dostałam zapłaty.

No i co jeszcze? I jedna z tych rzeczy do zrobienia to ten… to takie ćwiczenie męczące, ale trzeba je zrobić, najlepiej teraz. Teraz. No to mam trzy obrazki. I muszę do nich zrobić zadania dla cudzoziemców i jeszcze opisać jakieś gramatyczno-leksykalno-głowobolące rzeczy. I jeszcze poprawić poprzednie ćwiczenie, polegające na stworzeniu konspektu lekcji. Bardzo mi się nie chce, ale fajnie by było to teraz zrobić.

No to może to zrobię? Ale nie chce mi się.

No i co? No i nic. Może zacznę choć. No to najpierw wyjmę obrazki. Są trzy. Teraz otworzę coś Wordopodobnego. A teraz otworzę przykłady zrobione przez prowadzącą. No i teraz przepiszę to, co już zrobiłam z partnerem obrazkowym na zajęciach. A teraz piszę własne propozycje, ale jest to, nie wiedzieć czemu, głęboko nieznośne. Zwłaszcza że teraz wykonuję żółwio dopiero 1/9 roboty! I potem użyją tego może na egzaminie. Bo po co wymyślać coś nowego? Jest dobrze! zrobiłam 1/9. A teraz powinno pójść szybciej. Ale mdło mi od wszystkiego i chcę jeszcze iść do domu na jedzenie przed ewentualnym teatrem. I… i nie mam nic ciekawego do czytania do autobusu. Mam pomysł. Do teatru ubiorę się jakoś pięknie. Ale moje buty to adidasy, bo nie mam kasy na szewca, który by mi naprawił kozaka. Zmieniam temat jak mój młody uczeń. No i co teraz? No i nie ubiorę się pięknie, trudno. Szkoda. A może choć góra będzie szczególna? Dziś nawet nie rozczesałam czupryny.

Obok mnie, komputer dalej jakaś kobieta wciska enter czy spację tak głośno, że boli mnie głowa. Drażni mnie to . Chyba stąd ucieknę i skończę w domu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ten, no…

24 lis

…no ten… bo to tak, że polecam tego gościa. Jest z mojej uczelni. Nie ma płyt, ale można go zyoutubować, a jak ktoś z Wawy, to może się przejść na jego koncert, który od czasu do czasu się pojawia. Kocham poezję śpiewaną, a on jest dobry.

Poza tym – jak się ogarnąć? Bo dziś urodziny mojej przyjaciółki. Daję korki z polskiego. Miałam nadzieję dziś zarobić na prezent dla przyjaciółki, a mama mojego ucznia MILCZY. Co teraz? Skończę może mimo wszystko pisać ćwiczenia dla Kuby, a potem wyskoczę po mąkę i zrobię ciasto dla przyjaciółki i poszperam, co mogę dać jej. Dobra, mama Kuby nawet jak się odezwie, to nie zdążę dojechać. Zatem napiszę na czysto jedno ćwiczenie (na aspekt) i zabiorę się za urodziny. Tak właśnie zrobię. Ale mam lenia tak wielkiego jak Afryka. No i co teraz, co teraz? Ten.. ćwiczenie.

Ach – no i polecam TEGO gościa konkretnie: http://www.radiownet.pl/publikacje/literacki-wolny-eter-grzegorz-paczkowski-chlopak-z-gitara-i-wierszem

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii