RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2014

Jęczenie

11 gru

No i wreszcie mogę pojęczeć. Jęęęęęęęęę, jęęęęęęęęęę…

No bo dziś i ostatnio (tak z dwadzieścia lat… pierwsze dwa były chyba pracowite, skoro mama nauczyła mnie mówić i ponoć czytać (!)) tracę czas raczej. No i tracę, i tracę, i niech stracę! ale żebym nie traciła więcej już!

Zatem dziś zaraz mam szer-mier-kę. To taki wyraz, który się w samym sobie rymuje, co za rozkosz. Co za rozkosz walczyć szablą, co za rozkosz walczyć na szer-mier-ce!

No i ten… i teraz szybko odnowię ogłoszenie z korków z polskiego, żeby podłapać jakichś uczniów poza Kubusiem. A do Kubusia się spóźniam! Już kolejny raz! Jak ktoś czyta, to niech mi poradzi, jak to odkręcić! Ja wiem – muszę się nie spóźniać. Ale czy mam teraz pisać ,,przyjdę punktualnie” zamiast tradycyjnego ,,bardzo przepraszam, będę o… już jadę”. Ja nie wiem… mama Kubusia już mniej mnie szanuje przez to. Ach, tak mi źle. A Kubuś jutro ma urodziny. Ach, czemu ja muszę zawodzić? Czemu nie jestem niezawodna? Czemu nie mam zalet, które wynagrodzą moją zawodność?! Czemu, pytam?!

No i odnowiłam to ogłoszenie. I niby mam pisać licencjat. I prace na Platona. I co robię? Co? Nic! I jak nie wyjdę zaraz, to spóźnię się na szermierkę!

Ach, moje ukochane studia! No i co z nimi? Czytać-czytam, ale w tym roku – uwierzcie mi, moi mili – nie przeczytałam ani jednego artykułu teoretyczno-literackiego! Tyle że słucham, co mają profesorowie do powiedzenia i poczytuję lekturki.  Bo nikt mnie nie prowadzi za łapkę, bo pani od ćwiczeń nie zadaje niczego, tylko chce, żebyśmy sami to znajdywali. Z własnej nieprzymuszonej woli douczam się z interpunkcji, bo od wieków mam z tym pewien problem, a nie mogę mieć! Zwłaszcza jak muszę sprawdzać, czy Kuba dobrze napisał przecinek! No i muszę pamiętać, żeby zrobić dla Kuby profesjonalne ćwiczenia z pisania przed jego próbnym testem szóstoklasisty. No i powiedziałam, że świetnie umie gramatykę i żeby poszedł poprawić kartkówkę, a teraz się trzęsę, bo pewnie dostanie jakieś dziadowskie zadania. I co teraz? Trzeba wygrzebywać się. Nie można mieć nieobecności, żeby nie narazić się na… gniew… prowadzącego. Ach, ciekawe, jak by on wyglądał.

Czemu jestem zawodna?

No i co z Kubusiem? Złożyć mu jutro życzenia? Może złożę i powiem przy okazji, że już się nie będę spóźniać jego mamie. Co o tym myślicie, Czytający? Nie… chyba nie zrobię tak. Wyślę Kubie mail. A może poproszę też w tym mailu, zęby wysłał mi wypracowanie?

Nie… w ogóle Kubuś jest bardzo kreatywny. Wymyśla od ręki opowiadania, które pewnie stanowią zlepek znanych mu historii, ale czym tu się martwić – inaczej chyba się nie da! Wymyślił na przykład opowiadanie o tym, że uczniom gubią się telefony, a główny bohater (który też stracił telefon), odkrył niechcący tajne przejście, za którym znalazł stracone sprzęty i gdzie spał KOT. I że niby to ten kot zabierał telefony, ale nic wprost. A jak powiedziałam, że w poleceniu jest o tym, że to uczeń ma własną pracą coś odkryć, zmienił, że sam się domyślił, że to tam jest przejście. A jak powiedziałam, że w poleceniu jest o współpracy, od razu wymyślił, że koledzy sprawdzają, czy nikt nie idzie.

Muszę już biec. No i jaki plan? Taki, ze wezmę ze sobą książki do czytania. Na nic więcej mnie nie stać.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii