RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2015

Bliska znajoma?

27 cze

O tak, to określenie najlepiej pasuje do Agaty.

Ma blond włosy, takie koloru siana, ale ułożone ładnie. Trochę ciemniejsza cera. Do tego okulary i spory nos. Jest niska i szczupła. Biją od niej obowiązkowość, chęć poświęcenia i porządek. Ma poczucie humoru, a jakieś tony w jej głosie zapowiadają zrzędliwość.

Polubiłam ją, zainteresowałam się nią już dawno. Jest na moim roku na studiach. Wydała mi się wyrazistą osobowością i zachciałam się do niej zbliżyć.

I udało się. Pierwsze zbliżenie, pierwsze dopuszczenie się do wzajemnych emocji, pierwsze elektryzujące zetknięcie z obopólną chęcią częstszych widzeń nastąpiło dziś, gdy pożyczałam jej książkę z dala od uczelni.

No i co teraz?

Mam mnóstwo negatywnych emocji. Z góry krytykuję w myślach jej przejmowanie się życiem. Już czuję, jak bardzo się w tym różnimy. Może nie samym przejmowaniem się, ale radzeniem sobie z tym. Agata chyba dużo więcej robi, żeby pozostać niezawodną.

Do tego dochodzi słabiutka irytacja, że trzeba być miłym i się starać, i pisać. Męczy mnie czasem pisanie smsów, a tym bardziej na fejsie.

Że już teraz Agatę może irytować mój olewczy stosunek do wielu spaw i liczenie po cichu na cud albo na szczęście. Jak teraz. Napisała, że powinnam już się brać do pracy, skoro mam niedługo gości, a ja że się przyzwyczaiłam, że tak robię. I nie odpisała, a ja się martwię. Kolejna negatywna emocja.

A potem będę jeszcze gorsza i nie ogarnę zbyt wielu ludzi naraz, a Agata to już może zbyt wielu ludzi naraz. Może to dlatego, że nie ogarniam, jest ich tak mało.

No i nie wiem, co to będzie. Pewnie mam jeszcze więcej strachów, głównie z tym związanych, że na uczelni trzeba patrzeć nie tylko na tę Agatę i na siebie, ale też na siatki powiązań z innymi. Gubię się w tym.

A tera, korzystając z okazji, zaplanuję czynności przed przybyciem dwójki gości – koleżanki z (świeżym) chłopakiem. No to na pewno przygotować kołdry i poduszki z pościelą. Odkurzyć trochę, zmyć naczynka i przygotować jedzenie – tyle.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zaraz oszaleję.

21 cze

Kiedy nie muszę niby – nie robię kompletnie nic. Ojej! A jutro przyjedzie Paweł. Wolałabym już mieć w pokoju porządek. A nie wiem nawet, jak go uczynić. Zresztą jestem głodna.

Mam w pokoju teraz trzy duże wolne szuflady i jedną małą. Nie wiem, co z tym fantem zrobić. Na pewno te ważne rzeczy muszą być bliżej wierzchu, te mniej ważne i rzadziej potrzebne – niżej i głębiej. Czego często potrzebuję? Nożyczek, długopisów, wolnego zeszytu na notatki (choć to bardziej po lecie, choć teraz trwa sesja, więc też), gumek do włosów i miejsca na bieżące papiery. Jeszcze będę dopisywać, jak coś znajdę.

Niżej musi być sporo miejsca na niebieżące papiery, ale nie chce mi się tego wpychać do koszulek i do segregatorów, więc może jakaś szuflada, a ten jakiś jeden nieszczęsny segregator ewentualnie do najważniejszych i najrzadziej potrzebnych papierzysk. Przecież nie na notatki! No chyba że naprawdę stare papierzyska.

No i minął czas, pograłam sobie w Simsy, wrzuciłam ciasto do piekarnika, a teraz już niemalże 23, a bałagan się nie zmniejszył ani o jotę. No to mam te pięć szuflad i kartony. No i jak robię? Po prostu po chamsku – co na potem – do niższych, zwłaszcza przy łóżku, co na teraz – do wyższych, zwłaszcza do górnej, z zastrzeżeniem, że tam ma być najwięcej wolnego. I tyle. A co do odstrzału, to na bok i potem pomyślimy. Może sprzedać? Kasa by się przydała. Nie stać mnie na mięso dla Pawła.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I jak?

19 cze

I mam z dialektologii 3 niewpisane, a będę poprawiać w środę na 5, a z egzaminku mam 3+ i bardzo bym chciała poprawić we wrześniu. Ale rejestracja za 62 dni. Nie wiem, czy można taką ocenę poprawiać. Potrzebuję wysokiej średniej, żeby mieć miejsce na magisterce. Boję się o to miejsce i dygam. Ach – a muszę poprosić dziś jeszcze o praktyki. Zrobię to teraz. Od razu odesłano mail, że nie ma tego kogoś tam, gdzie praktyki. Ja już nie wiem. Wariuję.

No i jutro o 10 miałabym niby zaliczać niemiecki, żeby mieć 4. Marzy mi się walka o 5, ale błagam.

Musiałabym teraz albo rano przerobić tyle a tyle materiału. A na pewno muszę jutro umieć opowiedzieć o swoim mieszkaniu. Nie umiem opowiedzieć o swoim mieszkaniu. No to muszę się nauczyć. Jaką ładną muzę zapuścić? Może Grechuta!

I co teraz? Teraz może poszukam tematu w książce. Znalazłam temat w książce. Poszukam jeszcze w ćwiczeniach. W ćwiczeniach też znalazłam.

Zmęczyłam się. Ha ha ha ha ha!

To teraz może przeczytam, co tam w książce. Nic nie rozumiem. Jest niby jakiś tekst z opisem mieszkania. To może po prostu go se przetłumaczę i spróbuję coś na kształt uszykować.

Czuję się samotna, Paweł śpi daleko, ale Paweł… tak daleko cały czas, zwłaszcza gdy blisko. Ale to pewnie ja jestem daleko od siebie. Nie rozumiem, ale wiem, że wiele ze mnie jest irracjonalne. I wiem, że muszę się pilnować cały czas. Mam wyrzuty sumienia, że w ogóle patrzę na innych mężczyzn i to nawet mądre. Chciałabym być zdrowa.

No ale czytać? Jestem zbyt zmęczona, ale spać też nie mogę.

gemütlich – przyjemne, przytulne, przyjemnie, przytulnie

besonders – zwłaszcza

Nie mam siły dalej, spróbuję zasnąć. Dyżur jest o 10. Bardzo nie chcę jutro dokądkolwiek jechać. Chcę najwyżej iść na spacer przy domu, a potem posprzątać pokój, bo żeby wejść na łóżko, muszę najpierw wejść na krzesło i przeskoczyć nad górami rzeczy.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jak miło.

17 cze

No proszę se wyobrazić, że dziś miała dzień udany, mimo mdłości z niewyspania. Młodą Polskę zaliczyłam – nie miałam żadnego błędu! Profesor zobaczył, że dobrze rozwiązałam też trudniejsze zadanie i spytał: ,,A skąd pani to wiedziała?!”, tak bardzo musiał zwątpić w moje umiejętności rozwiązania czegokolwiek po tych dwóch nieudanych próbach. Ale zaliczyłam semestr z HLP, życie jest piękne! Była jeszcze literatura współczesna, ale nie wiem, jak mi poszło. Zaliczała może połowa studentów w tym drugim terminie, bo to był bardzo trudny test. Trzeba wiedzieć kompletnie wszystko, każdy tytuł, każde nazwisko, każdą grupę, każde czasopismo z redaktorem. I nie wiem, jak mi poszło. Wszyscy mieliśmy niewyraźne miny.

Ale nie wolno mi spocząć. Jutro najważniejszy egzamin. Na szczęście mam skrypty czy jak to zwą, ale w skryptach są błędy! Na szczęście sprawdzam wszelkie niepewne informacje, chyba że są trudne do sprawdzenia, wtedy niestety nie. Wtedy staram się nie zapamiętywać i liczyć, że nie będzie pytania. No i czas mija, a egzamin już o 12! I co teraz robić? Czy panikować? NIE! Więc cóż? Więc spokojnie. Chodzi o to, że nie umiem się wkręcić w naukowy nastrój, podobnie jak nie umiałam zasnąć mimo zmęczenia. Jestem rozbiegana. Przede wszystkim przez fejsbuka. Tam mój status skomentowali ksiądz i Paweł. I odpisałam, a oni już nie. No trudno, porzucam tę kwestię, zamykam wybrukowaną twarz. Mam ochotę na chrupki albo coś takiego. Ale chyba mnie średnio stać, chyba że na prażynki paprykowe. Ale to potem, teraz mam mokre włosy i się grzeję, żeby znów nie popaść w choróbska.

No i teraz co? Nonny no!

Teraz muszę wejść w klimat. Włączę se Enigmę, mrry. Szkoda tylko, że mama za drzwiami hałasuje, ale ważne, że nie tu! Działa Enigma! Jest na jutubie. No i teraz powinnam zacząć się szykować. Od czego? Może od… od końca. I co ja mam robić? Może do Worda? Te skrypty? I tam poprawię najwyżej po swojemu? Okej, tylko to nie robota na siedem godzin, ale na siedem dni. Więc jak przyspieszyć? Tego jest ok. 210 czegosiów. Spoko. Więc może tak – hm… no bo część pewnie wiem. To może… może wybiorę tylko te, których nie wiem albo które najmniej wiem. A co z tymi, które wiem? Bo może warto z tych się jakoś mocno wykuć, żeby w razie czego mieć wysoką ocenę? Sprawdzę fejsbruka… Nihil novi. No to jak? No to może tak: poczytam z góry na dół i o każdym spróbuję coś powiedzieć, a jak nie będę wiedzieć, to do skryptu/do książek. O tak! Ale już czuję, że żarłabym prażynki! Cokolwiek, byle paprykowe!

Jak mi mózg słabo działa… ech. No i co już przerobione – to zakreślę spokojnym, niebieskim kolorem.

Mam prażynki.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ja cię kręcę i wiercę.

17 cze

Czuję się ogromnie, niewypowiedzianie samotna w tej chwili. Paweł śpi daleko, a ja unikam rozmów z kimkolwiek, bo boję się stracić czas nauki. Właśnie uciekam z kuchni, byle nie wpadła na mnie Ania. Nie odbieram od Karoliny i odpisuję godzinami Kasi. Więc samotność. A nie mogę do tego się zachwycić niczym, bo gna mnie Stach jakiś, strach… że późno, więc nie wolno patrzeć na kanał i na róże za ogrodzeniem, nad kanałem. Że po 22. Że Paweł… Ech, czy ja kiedyś będę wolna od niepotrzebnych trosk?

No bo wyszłam na spacer, wyrzucić śmieci, kupić ciastka. Teraz siedzę w pokoju. Zaraz cały dom zaśnie, Ania jest zmęczona, słyszałam, jak mówiła mamie. Jest 00:46. A jutro mam dwie rzeczy do zaliczenia. Pojutrze jeszcze gorzej, bo też dwie, ale gorzej, bo jedna z nich to egzamin z całego roku przedmiotu u pani, na której wykładzie byłam RAZ. Taki to rok, taka to Agnieszka.

I tego.

I nie umiem się odnaleźć. Śpię do 14 (tak!) i budzę się, głowa boli, nie można się skupić, boli… A teraz potem się uczę i z tej nauki nic, bo organizacji nie ma, a w pokoju największy bałagan. Paweł go widział, był tu. Został uprzednio ostrzeżony, ale myślę, że i tak przeżył swoje, ten mój miłośnik porządku i czystości. Wyrzuciłam z szuflad morze rzeczy.

I nie płynę.

No i jutro mam tę współczesną literaturę i literaturę młodopolską. Pierwsze oblałam raz, drugie dwa razy. Takich rzeczy na polonie jeszcze nie było, przerażona jestem. Do tego jeszcze nigdy nie dopuściłam. Ta współczesna to milion tytułów, nazwisk i pojęć, a to drugie to pytania z treści, z tytułów i z tendencji. No to na razie przerwę chaotyczne przygotowania do pojutrzejszego egzaminu, a zajmę się tym, co jutro. A kiedy w BUW-ie BUW dla sów? Jutro jeszcze jest. To jutro może tam się wybiorę, na deskowanie ratunkowo-ostatnie przed tym najtrudniejszym egzaminkiem.

A teraz co? (,,nonny ho!”) Teraz budzie może najpierw ta Młoda Polska. No to co ja biedna uczynię, żeby to badziewie zdać? Badziewie jak badziewie, perełki swoje też ma. Może najpierw po raz kolejny dokładnie przeczytam syllabusa z zajęć. Pytania nawet z niego były, bo trzeba było, np. dopasować nazwisko do tytułu. To se tego syllabusa wkleję do Worda, ładniej będzie i łatwiej.

Skopiowałam. Ciekawe, co mi się przyśni. Pamiętam, że dziwne miałam sny tej nocy. Co mi się śniło? Była chyba Kasia, był Paweł. Było może nawet dziwne miejsce, trochę w mroku, trochę niebieskie, ale może coś wymyślam. Ania tupie tak mocno piętami o podłogę, że prawie skaczę na kanapie. Ale już chyba legła na legowisku. No to teraz przeczytam tego syllabusa. Profesor pewnie myśli se: ,,Co za ludzie, co za żałośni studenci, co za niemądra Agnieszka, żeby nie umieć zdać tak prostackiego testu, który przygotowałem. Takie podstawy!” A ja nie umiem. A ja w tym roku czytam żałośnie mało, a ja dopiero uczę się współpracować z tymi, co tez mało czytają, ale wolałabym czytać wszystko… To był dziki rok. Miałam sporo korków, sporo praktyk , w-fów i sporo chorób, to był rok-sen. No to przeczytam tego syllabusa teraz.

Z pierwszego punckiku dowiaduję się, że autor nieczytanej przeze mnie powieści był naturalistą. To nie jest śmieszne! Ja naprawdę marzę, żeby wszystko czytać. Przez pierwsze dwa lata czytałam naprawdę dużo, zwłaszcza ze średniowiecza i z romantyzmu. No to teraz sprawdzę, na czym ten naturalizm polegał i jeszcze raz zerknę na streszczenie, przejrzę tekst… Dobra, ten naturalizm chyba polegał na opisie choroby, ale nie wiem… w każdym razie jest na pewno naturalizm i jest kilka nazwisk, i wiadomo, co te nazwiska robią.

Czytam dalej. To Nałkowski jest od forpoczt. A Przybyszewski od Chopina i Nietzschego. A ,,Requiem aeternam” to ekspresjonizm i tam narrator jest dziwny i opowiada o tym, jak to wszystko z chuci i nie wiem, nie pamiętam, co tam się jeszcze działo. Sprawdzę. Dobra, fragment rozpoznam, a co tam się dzieje, to nie mam pojęcia. Może jeszcze znajdę gdzieś opracowanie. Chuć. Dziewczyna. Matka, ojciec i chęć wyzwolenia od chuci. A o czym te forpoczty Nałkowskiego? Chyba o tym, że jedni ewoluują resztę tym, że są delikatnymi ważkami, a drudzy uważają, że to tylko głupie ważki, a są troglodytami.

Kolejny punkcik znam, bo czytałam te wszystkie artykuliki wyjątkowo, mam nawet notatki. Ale teraz spróbuję tylko z pamięci se odtworzyć treść i, przede wszystkim, nauczyć się nazwisk i tytułów… A już wg syllabusa spierali się tam o sztukę narodową i o wzory życia i sztuki.

Potem mamy ,,Hymny” Kasprowicza, a tam preekspresjonizm i katastrofizm. Ale ja nie czytałam tych hymnów, tylko trochę o tych hymnach. Że tam niby bunt, że dłużyzny też, że tam ,,Salome”, że tam społecznie, ale metafizycznie już, że nieszczęście, że grzech i że nierozumiejący Bóg. Tam Maria śpiewa, grzeszna, tam pieśń wieczorna, wina, Bóg… Czy go odróżnię od, np. Micińskiego? Trza sprawdzić, poczytać Micińskiego… Miciński ma inną poetykę, inną tematykę. Ale nie umiem nazwać, jak inną. Jest bardziej prostacki i tradycyjny, ale nie zawsze…!

,,Jądro ciemności” czytałam bardzo dawno, nie pomną nazwisk. Może w razie czego streszczonko… I pamiętam już z zajęć , że narrator, Marlow, opowiedział się ostatecznie za Kurtzem, mimo że był przerażony jego działaniami. Wg syllabusa to powieść o kondycji człowieka XX wieku.

A teraz ,,Ziemia obiecana” Reymonta, czyli modernistyczne miasto. Łódź. Bohaterowie – nie pamiętam nazwisk. Słuchałam dłuższych fragmentów, może nawet ponad połowę znam. Czytałam streszczenie. Muszę poczytać na wikipedii, kto tam w ogóle gra. A jakie metody tam zastosowane? Strzelałabym w naturalizm… No i tam, wyczytałam, są Borowiecki, Baum i Welt. Welt, pamiętam, największy cham. No ale i Borowieckiego nie lubię. A najgorszy już ten Bucholc. Nie wiem, czy mi się nie śnił. Borowiecki narzeczony Anki, kochanek Lucy, a potem mąż Mady. No i Trawiński i Trawińska – gruchające małżeństwo, które lubię. I Baum senior, co ma nędzną fabrykę i pomaga. I Wysocki-lekarz. Więcej nie pamiętam, mam gdzieś tę Łódź z tej ziemi. Nie podoba mi się, źle się to czyta, badziewie. Niby tak trzeba, niby to ważne, no i co z tego? A Pawłowi się podoba!

,,W sieci” Jana Augusta Kisielewskiego że wg syllabusa to o konflikcie albo i zgodzie między artystami a filistrami. No i mogą być jakieś żałośnie szczegółowe pytania do tekstu, którego nie znam… nie znam! Julka tam chyba jest i ona maluje, i nie wychodzi za Jerzego, którego kocha, ale za Aleksandra, z którym się zaręczyła, a którego niby odbiła siostrze – Emilii. Trzecią siostrą jest Misia, czwartą Wicia, i jest jeszcze Józio Chomiński. Słodkie, teksty fajne, podoba mi się. Ale pytanie na jednym z dwóch testów było o obraz, który zrobił na Julce wrażenie. O co innego może być pytanie? Wicia gra na fortepianie.

Jest następnie ,,Próchno” Berenta. Wg syllabusa – o artyście i o nietwórczości, że ironia i paradoks. Tam wg wikipedii niestety teoria nadczłowieka Nietzschego. O życiu cyganerii. Chyba jakiś spoko humanista pisał ten artykuł. Muller popełnia tam samobójstwo, Borowski jest dziwnym aktorem zakochanym w Zosi, jego ojciec wiesza się w toalecie (…), Hertenstein buddysta może kocha się we własej siostrze, Kunicki – lekarz uciekający od destrukcyjności sztuki… Ikar. Narcyz. Impresjonistyczne opisy rzeczywistości – bez przyczyny-skutku niby. Niby.

O kolejnym punkcie wiem dużo, bo oglądałam se ten dramat. I że niby ekspresjonizm, że walka z romantyzmem. Jasne.

Potem najnieszczęśniejsza ,,Pałuba” (3:14). I co z nią? I nic z nią. I co ja mam zrobić, jak nie mam jej tekstu, nawet najmniejszego fragmenciku nie mam? ZNALAZŁAM. Wreszcie znalazłam ją w necie. Ale już robi się jasno, to przygnębiające. Ale przynajmniej się ,,uczę”… Dwór Wilczy jest opisany wraz z mapką. Dobra, już widzę, jak autor Irzykowski pokazuje prawdziwe intencje. I stylik całkiem udatny. Gasztold udaje, ze umiera, ratują go. Pisze książkę. Ola żona, Angelika była. Pierwiastek pałubiczny – inczaczej w duszy, inaczej na jawie. Pierwiastek konstrukcyjny – dążenie do jasnych przeciwstawień, do symetrii. Ola – kobieta anielska. Angelika – kobieta zmysłowa wg bohatera Strumieńskiego, który chce wszędzie symetryczności.

Teraz punkt kolejny (3:34!) – ,,Dzieje grzechu”. Że niby erotycznie i że niby antypsychologizm (???). Ewa pracuje najpierw w biurze kolejowym. Poznaje Łukasza. Łukasz do Rzymu. Bandyta Pochroń. I jeszcze ten dziad z wioski idealnej. Ale jak się nazywa? Nie wiem.

A teraz ,,Ozimina” Berenta. Jak będzie pytanie do treści, to legnę w gruzach. Jakiś Tański, jakaś nina, jakiś chyba, chyba pułkownik, jakaś ulica potem. Dziwny język, ale dziwniejszy…

w ,,Historiach maniaków” Romana Jaworskiego. Tam to hula język jak ja-nie-mogę. Tam jakiś zezowaty, jakiś garbus, jakaś plamka Medi, jakieś ,,Miał iść”, jakiś ,,Zepsuty ornament… a wg syllabusa – śmiech i groteska.

Potem wreszcie Żeleńskiego ,,Słówka” i ,,Znaszli ten kraj?…”. Czytałam dużo pierwszego, drugie nie wiem, może tak. W każdym razie Boya trudno nie rozpoznać.

Teraz spać. Rano współczesna. O 13 zaczyna się wszystko. Co za życie. Nie wiem nic. Boję się wszystkiego.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ja cię kręcę…

15 cze

Co za liczba rzeczy!

16 – niemiecki (albo inny dzień, nie pamiętam)

17 o 13, s. 4 – współczesna i dyżur z hlp

18 – egzamin z hlp i dialektologia

22 – historia Polski

No to najgorsze to hlp, choć współczesna też niczego sobie. Jutro trzeba wstać i pracować, takie życie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Męczy mnie Bach.

02 cze

A Gałczyński nim zachwycony. Ja nic w nim nie mogę usłyszeć, pewnie dlatego, że youtube i nie wsłuchuję się dokładnie, a gram w literaki załatwiam SPRAWY.

Zaraz 1:.30. Jestem przeziębiona, tryb tak rozwalony, że ojaniemogę. Przejrzałam pierwszy tom twórczości Konstantego i wybrałam ze 20 wierszy. Jeszcze trzeba przejrzeć drugi, gdzie są wiersze bardziej udane, bo późniejsze. A potem z tych 50 wybrać 16.

Mam tak pyszną herbatę, że ojaniemogę. W pokoju – cud porządek i mini przemeblowanie. Nie poznaję tego miejsca. Zawdzięczam to licencjatowi. Jak kartony ze szczytu szafy pochowam do kanapy – będzie chyba idealnie. No, jeszcze trzeba posortować notatki z przeszkolonej szafki. A poza tym – przy większej ilości czasu – dużo szuflad przetrząsnąć. Ale teraz jest tak pięknie! A obok kwitnie fiołek, obok Marii Magdaleny narysowanej przez przyjaciółkę. Miło mieć porządek, ale niemiło sprzątać. To taka strata czasu… Ciekawe, co Paweł powie na ten porządek. Pewnie się ucieszy. O ile przez te trzy dni wszystkiego nie zepsuję.

W każdym razie jest 1:34, a ja robię wszystko, żeby nie szukać wierszy z drugiego tomu. Jest 2.06. Okej – adrenalina podziałała, zaraz zacznę szukać!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Także no… ciemno!

01 cze

Mam tak mało czasu, jak dwa plus jeden, a nie dwa plus dwa. Jak ja mam wszystko pozaliczać przez tak mało dni, podczas gdy organizacja leży? Na te kilka dni muszę zamienić się chyba niestety w kogoś zorganizowanego w miarę, potem będzie już luzik., chyba że mi się spodoba. Wątpię, ale teraz jest czas, aby działać.

Zatem plan na dziś jest taki, że zaraz wezmę kawałek papieru i go sobie napiszę, podziała lepiej niż blog. PA!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii