RSS
 

Archiwum - Marzec, 2016

Pani Agnieszko, wszystko dobrze u pani?

22 mar

Tak spytał opisywany wcześniej profesor, gdy ostatnia wychodziłam z sali, upchnąwszy ciasno w plecaku komputer zawinięty w żółtą, grubą bluzę, teczkę z papierami i gry planszowe. ,,Tak” – odpowiedziałam i zmieniłam temat na tłumaczenie się z czegoś tam.

A jest tak bardzo źle, jakoś strasznie, mimo że oficjalnie czy obiektywnie wszystko gra. Tak bardzo od rana potrzebowałam choćby i takich słów. Sama ze sobą nie umiem znieść nawet sekundy, a przede mną cztery godziny nauki do zaliczenia.

Cóż. I tak jest teraz lepiej. To taki czas, gdy powyższe zdanie zastępuje najdłuższe choćby rozmowy ze ,,swoimi”.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hahahahaha.

17 mar

Czemu tu jestem? Bo uwielbiam mojego profesora! To takie rozważne, że piszę to, siedząc przy komputerze w lochach polonu. Ale nie napiszę, co to za profesor. Tylko to, że ma pewnie z 60 lat, ma chyba żonę, jest katolikiem i jest niesamowicie życzliwo–żartobliwo-złośliwy. Był moim promotorem. Gdy tylko na niego patrzę, od razu poprawia mi się humor. Dziwuję się, skąd ma siłę, by być nieodmiennie uprzejmym, mądrze gadającym i uśmiechniętym.

A serio to nie po to tu jestem. Jestem tu, ponieważ mam colę do picia!

Nie, nie dlatego. Dlatego, że mam teraz okienko ze względu na nieobecność mojego drugiego promotora, z którym miałabym seminarium. Normalnie w tej sekundzie czytałabym na oślep teksty na kolejne zajęcia. Ale mówię sobie: ,,basta”.

Mówię sobie: ,,Basta, Agnieszko. I tak nie zdążysz przeczytać całości. Rozboli cię główka i nie będziesz w stanie się skupić na zajęciach. Już lepiej teraz nie czytaj, szykuj mózg na myślenie, a przeczytaj wszystko spokojnie na przyszły raz”.

Co zatem chcę robić teraz? To proste – ogarniać. Bo nie ogarniam ani trochę i przez to moje zaległości rosną jak szalone. Chcę teraz wykorzystać tę chwilę wyrwaną z kolei rzeczy, żeby uporządkować co nieco, co się zaraz i tak zabałagani, a my wszyscy umrzemy. A może nie? Może się właśnie nie zabałagani i odtąd będzie tylko lepiej i lepiej?

Zatem – plan. Bo potrzebuję planu. No to plan. No to dziś czwartek. Dziś po zajęciach idę na Alfę. Będę w domu koło 23. O kurka, już mi źle i najgorzej. Jakie to okropne. Okropne, bo sobie przypomniałam o czymś – o praktykach. Czas na nie najwyższy. I muszę lecieć po papiery. Dziś ta pani, co ma papiery, nie ma dyżuru. Ale może jest na uczelni. To jak trochę ogarnę, to pokonam stres i zajrzę.Chyba.

No ale ok, jutro piątek. To co NA JUTRO? O, na OJTN trzeba mieć (zapewne przeczytane) teksty o interpunkcji, ortografii i składni. A najlepiej też Bartmińskiego na dodatkowe OJTN. To to se druknę w chacie, bądź zapiszę na dysku i wezmę laptopa, jak tydzień temu i jak dwa tygodnie temu. Na wykłady nic, ale na jeden z nich może nie pójdę, bo wtedy jest dodatkowe OJTN. A na translatorium – notatki chyba mam na laptopie, a wśród nich informację, co ja muszę na jutro zrobić. I to tyle, tylko tyle na jutro! Wspaniale.

Poza tym mam odebrać dyplom i przynieść podanie o wypisanie z grup, do których niechcący się zapisałam. I iść do dziekanatu po naklejkę, że to kolejny rok. I jeszcze iść do pani od praktyk po papiery, jeśli dziś jej nie znajdę. A jak znajdę dziś lub jutro – to iść do szkoły, żeby zanieść tam te papiery i umówić się na praktyki. Tylko tyle. Ale dzień jest długi. No i serio to niezbyt męczące rzeczy, tylko stres jest.

Dobra, to mam wstępny plan na jutro. To wszystko będę może załatwiać jutro rano albo dziś wieczorem, albo nawet (!) teraz.

A teraz kolejna część planu – plan na życie. Życie na UW. No to tak: mam nauczyć się do: GHJP, HLP. Na egzaminy. No to mam na szczęście cały weekend na to. Czy coś więcej? Tak. Ogólnie jeszcze wybrać na 100 procent temat masterki i zacząć już zbierać stan badań. Ale co najpierw? Najpierw, na wtorek, GHJP. Potem, na śrogę, HLP. Okej. No to poza rzeczami na jutro powinnam skupić się przede wszystkim na GHJP. Bo HLP malutko zostało. Oto mój plan. A tymczasem mam jeszcze godzinę do następnych zajęć.

Spróbuję zdążyć w tym czasie, z czym się da. A jak nie, to przynajmniej maksymalnie wywietrzyć mózg.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii