RSS
 

Kurka pieczona na głębokim tłuszczu

23 lut

To piękne, że mogę sobie tu wymyślać tytuły, jakie mi się podobają i wrzucać w sieć. Fantastyczne.

Jestem niedojrzałą, niepoprawną, niedorosłą psychicznie czy emocjonalnie, sproblemowaną, niespokojną osobą. Być może nikt nie będzie w stanie wytrzymać długo z kimś takim, zwłaszcza że część ludzi z miejsca sama odrzucam. A powodem jest: patrz wyżej. Nawet nie oni sami. W końcu jak się kimś interesuję, to dlatego, że mnie zainteresował wieloma rzeczami i mnie nimi pociągnął.

Kurka pieczona. Taki mały wstęp dla częściowego choćby rozładowania napięcia. I tak to napięcie pozostanie, bo znów męczy nie jakaś sprawka. Ale postanawiam coś robić – wyjątkowo – mimo tego napięcia i mimo braku bardzo bezpośrednich zagrożeń.

Zatem: nauka. Egzaminy. Magisterka. Praca. Wspaniale.

Dobra: co trzeba:

* jutro poprosić o dopisanie żetonów w dziekanacie,

* poszukać oguna dla siebie,

* ogarnąć przywrócenie pierwszego terminu z językoznawstwa lub od razu umówić się na drugi,

* ogarnąć inne terminy egzaminów i zaliczenia.

To pierwsze, najważniejsze rzeczy. A dopiero po nich, po sesji – zajmę się pisaniem kolejnego rozdziału magisterki. Czyli na razie ten tydzień nie będzie w ogóle związany z moją drogą magisterką, chyba że w przerwach (buachacha!). Teraz intensywna nauka do egzaminów i zaliczenia. Jest czas. Jest moc. Jeszcze tydzień został. Trzeba wszystkiego się nauczyć. Jutro co zrobię? Jutro zrobię to: polecę po te żetony, a potem będę miała ile czasu? Będę miała potem prawdopodobnie ok. trzy godziny, żeby czegoś już się uczyć, robiąc kurka notatki. Może tego @#%#@&%& językoznawstwa. Jak ja mogę tak o tym myśleć? Przecież naprawdę uwielbiam język polski. Po prostu część rzeczy w języku polskim jest naprawdę trudna. A językoznawstwo dotyczy nie tylko języka polskiego, na dodatek. To może jutro spróbuję choć notatki językoznawcze doczytać do końca, sprawdzając terminy nieznane. Będę na terenie uniweru, więc będę mogła co robić? Korzystać z innych książek, które może coś rozjaśnią. Planuję być obkuta. Okej, napracowałam się. Teraz przerwa. Haha! Teraz śmiech, jutro płacz, a to heca! Przerwa, a potem może skubnę już tego językoznawstwa albo może choć coś z literatury.’

A praca? Praca. Pracy chcę poszukać. Kiedy? Jak oddam kolejny rozdział? Nie. Tuż po sesji. Będę miała wówczas, jeśli wszystko dobrze pójdzie, of course, tylko właściwie seminarium, oguny (tym razem jak najprostsze i jak najmniej wymagające) i to tyle, bo obok tego jeden nieobowiązkowy wykład z prowadzącą, do której mam słabość, bo jest taka nieogarnięta i miła, i nieśmiała, i śmiała, i w ogóle cudowna. Zatem reszta dni wolnych jak ptaki, a nie wierzę, że w tym czasie będę tylko pisać magisterkę albo szukać inspirujących zajęć. W tym czasie bym prawdopodobnie na zmianę spała, bawiła się i płakała.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz