RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2017

Wiecie, co?

29 sie

To się wszystko robi tragiczne, już nawet nie tragikomiczne. Nie będę opisywać wszystkiego. Ale mam jeden cel – chcę się wreszcie wynieść ,,na własne”. Magisterki nie napisałam na czas. Co za zaskok. Całe życie sama się zaskakuję. Będzie trzeba napisać do promotora. Najlepiej dziś, bo jak nie dziś, to wieczne jutro.

Poza tym wróciłam właśnie z kolejnej mojej Famy (nie dostałam żadnej nagrody, która by umożliwiła mi realizację planu wyprowadzki natychmiast). Wróciłam i mam chodzić nadal do pracy po znajomości na ok. 3/4 etatu, do kancelarii adwokackiej. Od jutra. Poza tym mam szukać pracy i pisać magisterkę, o ile jest jakaś szansa, że ją obronię. Poza tym może będę musiała też chodzić na jakieś seminarium i za to zapłacić 600-1200 zł albo więcej.

W sumie sytuacja stabilna. Mogę rozejrzeć się po rynku i znaleźć coś, co pomoże mi jednocześnie przetrwać i oszczędzać. Na pewno nie chcę już mieszkać w rodzinnym mieszkanku, mimo że to wygodne.

Kurka pieczona. Napisać do promotora? Ale co? Nie, zacznę od wywiadu na własną rękę, jak wygląda moja sytuacja, gdy nie napisałam i nie obroniłam od razu.

To pierwsza rzecz do zrobienia w tym męczącym  mimo-wszystko-chaosie. Druga to chodzić do kancelarii. Trzecia to szukać pracy. Czwarta to pisać magisterkę.

Nie mam siły na żadną z tych rzeczy. Nie mam siły nawet napisać smsa do pracy, że będę od jutra. Dobra, tyle to zrobię. Zrobiłam.

Ale na więcej naprawdę nie mam zupełnie siły. Nie wiem, jak spędzę resztę tego dnia, bo nie chcę nic robić. Czuję się, jak zamknięta w jakimś więzieniu i nie mam dostępu do swobodnego poruszania się po mieście i świecie. Zamknięta w pokoju. Zamknięta w trybie dnia i w zobowiązaniach towarzyskich. Nie stać mnie na minimum szaleństwa, na przykład na samotny spacer. Zresztą nie mam nawet siły.

Ledwo wróciłam i już bym jechała gdzieś znowu – daleko.

Mogłabym w sumie pograć w Simsy, gdyby można je było zainstalować, ale po pierwsze pewnie bym straciła zainteresowanie przy tworzeniu postaci, a po drugie jakbym nie straciła, to bym siedziała przed komputerem do 3 w nocy i rano była nieprzytomna, a potem chora.

Czy naprawdę musi być tak paskudnie od a do z? Mam przyjaciół, ale czuję się coraz gorzej sama ze sobą. Nic nie pomogło dotąd z działań naprawczych – terapia, praca z gazetami i w kancelarii, myślenie, założenie zeszytu, mazanie w nim flamastrami, czytanie książek psychologicznych, modlitwa, spowiedź, wyjazdy do świętego miejsca na polskiej mapie.

Nadal wygórowane oczekiwania, mało motywacji i siły i nadal – mimo relacji z wieloma kochanymi osobami – straszna samotność.

Jak miło ponarzekać. Co teraz? No to może nie wiem. Rozejrzę się w czasie na obronę magisterki? Poszukam pracy? Tak, te dwie rzeczy mogę porobić przed snem, a tego czasu już w sumie niewiele, skoro jutro chcę być w kancelarii o nieludzkiej 10. I jeszcze planuję spóźnić się 3 minuty. 9:39 autobus. Czyli trzeba wyjść o 9:30. Nie jest źle. Nie jest źle! Trzeba wstać nawet i o 9, jak dziś umyję łeb. Mam sporo czasu do snu.

No to obrona magisterki. Trzeba poszukać. Dobra. Mam dwa lata na wznowienie studiów i zapłacę od 20 do 1400 zł. Gorszą sprawą jest ponowne odezwanie się do promotora. Albo inna opcja mi się jawi na ekranie – że mam czas na złożenie aż do miesiąca przed planowanym końcem studiów. A kiedy on jest? Chyba za jeden dzień. Już trwa sesja poprawkowa, więc pojutrze mogę zadzwonić do dziekanatu i podpytać o szczegóły. Ok, plan jest.

Szukanie pracy – zaraz – to nawet przyjemne. A tymczasem sprawdzę, czy uda mi się w ciągu weekendu pojechać kiedyś – gdy już będę miała pracę stałą – nad morze. Da się. Cała sobota i ponad pół niedzieli nad morzem – w Gdyni.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Na morza dnie…

10 sie

Jak to się układa w moim życiu obecnie? Czy ktoś pragnie wiedzieć? Kto by miał pragnąć? Chyba Nocni Markowie, którzy sobie hasają po internecie ze snu braku, przypadkowi spacerowicze, operatorzy kciuka i palca wskazującego, i oczu zaczerwienionych od sztucznego blasku. Biedni, nieśpiący ludzie, którzy szukają wybawienia od przykrych myśli lub rozrywki w swoim szarym żywocie, który zapomniał już, jak to jest mienić się barwami radości i entuzjazmu. I ja taka, i ja, drodzy Spacerowicze!

Jest tak źle, że aż mogłabym piszczeć, ale tego nie uczynię. Jest wielopoziomowo, wielowarstwowo źle.

Co się mianowicie dzieje?

Przede wszystkim mam złe przeczucia dotyczące wyjazdu na festiwal artystyczny. Moje złe przeczucia są jak horror, bo nie wiem nigdy do końca, co się za nimi kryje, a często niepójście za nimi kończy się płaczem na dnie tego morza.

A jednak jadę, raczej jadę, chyba że mnie do końca zniewolą.

Nie mam, gdzie tam spać. Nie mam planu na najbliższe dni, NIE MAM MAGISTERKI.

Mam, gdzie spać, ale nie chcę tam spać. Muszę mieć inne miejsce do spania. Nie wiem, kiedy tam jadę. Nie wiem niczego. Dobra, wysłałam dodatkowe wiersze, bo prosiła o to redaktorka festiwalowej gazetki.

Spokojnie. Spokojnie. SPOKOJNIE. Jak jest? Źle. Spokojnie. Nie wiem nic.

Dziś czwartek. Dziś idę pograć w kosza z kolegą, a potem odwiedzić chłopaka w jego mieszkaniu.

Jutro piątek. Jutro jadę z chłopakiem do Iławy i zostajemy tam do soboty wieczorem.

Pojutrze niedziela. Poproszę tatę, żeby przyjechał w niedzielę do mnie i do siostry.

Popojutrze poniedziałek. Wjeżdżam na Famę.

Żeby zrealizować ten skomplikowany plan, muszę:

skontaktować się z mamą i siostrą, a potem z tatą. Z siostrą, z mamą, potem z tatą. Ale siostra nie odbiera. Spróbuję jeszcze raz. Odebrała. Do mamy nie ma co. Dobra. Dzwonię do taty.

Poza tym muszę zadzwonić do sióstr… tata nie odbiera. Fantastycznie. Dobra, wiem. Poproszę siostry, żebym mogła spać u nich od nocy 15-16 może? A może nie? A jak nie będzie wolnego pokoju – co wówczas?! Dzwonię do sióstr!!! Nie mam miejsc. Super. Poszukam jeszcze.

Z innych spraw – porządki, pakowanie, pisanie. Super, git.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii