RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2017

[Dowolny wulgaryzm]

18 wrz

Mam ochotę coś rozwalić, nie radzę sobie z emocjami. Jest piękny zachód słońca, a we mnie wciąż na nowo ożywają paskudne wspomnienia z dawnych lat i nie umiem się zdystansować. Cały dzień dziergam szalik na drutach i oglądam filmiki Szustaka na youtube, poza tym kolejny raz przesłuchałam pierwszą część ,,Opowieści z Narnii”. I tak jest lepiej niż wczoraj, kiedy to plamki krwi na klatce schodowej, krzyki sąsiadów i wezwanie policji tylko poprawiły mi humor, bo wreszcie trzęsłam się i płakałam z innego powodu.

Marzę o wyjeździe w miejsce tak piękne, jak ten zachód słońca, a jednocześnie siedzę w tym pokoju. Nie musiałam iść dziś do pracy. Nie poszłam do psychiatry po leki, a chyba powinnam. Teraz jeszcze bardziej rozpaczliwie niż zazwyczaj pragnę, żeby się ogarnąć.

Dostałam wymarzoną pracę. Mam pisać artykuły na prawie dowolne tematy spod ciepłego kocyka i dostawać za każdy 60 zł. No i co z tego, skoro już straciłam motywację? Podałam propozycje artykułów i wszystkie odrzucono. Nie potrafię zebrać się w sobie, żeby zajrzeć do umowy, podpisać papiery i poszukać nowych tematów, a czas mija. Kolejny dzień mija. Nie umiem, po prostu nie umiem i bardzo się boję. Tak bardzo chcę stąd już uciec, a nie umiem. Każdy grosz się przyda w wielkiej ucieczce, ale nie umiem!!! Z jednej pracy powinnam dostać 600 zł, od przyjaciółki zwrot 300 zł, mam teraz 200 zł, zaraz moje urodziny, więc spodziewam się od rodziców łącznie 300 zł. Razem to daje 1400 zł, jeśli wszyscy wszystko oddadzą albo ofiarują. Jeśli powstrzymam się od nieustannego kupowania ciastek, jedzenia na mieście i wina, a przy tym nadal będę pracować, to może pod koniec października nadal będę miała 1400 zł. Powinnam zrobić coś, żeby mieć dwa razy tyle, po czym wyprowadzić się z początkiem listopada. Ew. spróbować się wyprowadzić z 1400 zł i stałą pracą o dobrych zarobkach. W listopadzie wynajem będzie tańszy ze względu na koniec poszukiwań mieszkania przez studentów. Ale miałam jeszcze w planach jedną drogą wycieczkę i być może z niej nie zrezygnuję – niestety. Skoro tak, to – o zgrozo – powinnam zacząć dużo zarabiać albo jednak zrezygnować.

Rozstraja mnie to. Zalążek chaosu i już nic nie umiem zrobić. Dobra, ale mogę poszukać tych tematów. O tak. Ale może przyjaciółka dziś pije w pubie i mogę się dołączyć? Spytam. Nie odbiera. Ciekawe. Dobra, ale te tematy. Serio można by chociaż spróbować. Jak się nie uda, to trudno. Poza tym chcę stałej, dobrze płatnej pracy na 3/4 etatu albo 1/2 etatu. Zaczęła boleć mnie głowa. Przykro mi, że i do wymarzonej pracy muszę tutaj się motywować. Ale to tak: dopieściłam CV, zrobiłam nowe zdjęcie, powysyłałam malie z prośbą o pracę, pogadałam z kilkoma ludźmi, którzy się odezwali, a z tymi, którzy mi się najbardziej podobają nawet dłużej. To wszystko – na przemian z porządkami -  zrobiłam. Byłam dwa może dni sama w domu i to zrobiłam. Czemu by teraz nie poszukać tematów i jeszcze jednej pracy, która by mi odpowiadała? O, już mam pomysł na pierwszy temat. I na drugi. Ale na razie niedopieszczone. Może znajdę trzeci? Chyba musiałabym poczytać stronę, na której mam pisać, a nie umiem na to się zdobyć. Nie wiem czemu. Kurczę. Poczytałabym w pubie, gdzie pije może moja przyjaciółka. Albo gdziekolwiek, tu nie umiem, mimo że to proste artykuły. Chyba się boję przemiany myślenia co do moich artykułów. Nie wiem.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii