RSS
 

1… 2… 3…

02 paź

Odliczanie wsteczne.

Wszystko wsteczne i wszeteczne. Czemu? Bo nie inaczej. Już późno, nie wiem. Boję się nadal. Pewnie nigdy nie przestanę. Może to lenistwo – kto wie. Może co drugi burak ma podobnie pogmatwane WSZYSTKO. Chciałabym być teraz spokojna, ale jednocześnie mam ochotę krzyczeć. Chciałabym zdołać usnąć tej nocy. Mam wrażenie, że jeszcze chwila i po prostu pęknę, że już psychika mi włazi na fizykę czy jak to tam się zwie. Nie mam pomysłu, jak się uspokoić. Czego nie próbuję – to zawodzi. Boli mnie coraz mocniej brzuch. Nakręcam się, a może mogłabym tego nie robić. Ale czy się nakręcam, czy nie – jest bardzo podobnie – jeden pies.

Tak – taki jest właśnie teraz stan tzw. ducha mojego. I ciała.

Boję się dosłownie wszystkiego. Nie ma rzeczy, której bym się nie bała chyba. Może nie boję się komputera o dziwo. Dobra. Plan jest taki.

Myję głowę. Potem idę do łóżka. Modlę się. Potem czytam książkę sobie do snu i czytam, aż będę bardzo senna. Potem gaszę lampkę i usypiam. A jak się rozbudzę albo nie zasnę, znów czytam. A budzik nastawiam na 10! Tak! Najwyżej wstanę wcześniej, ale muszę wreszcie się wyspać! Spóźnię się wtedy tylko godzinę, może nawet niecałą… Okej, mogę zaczynać.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz